Dawid Pantak

radca prawny

Pomagam przedsiębiorcom wygrywać przetargi. Specjalizuje się w prawie zamówień publicznych. Posiadam bogate doświadczenie w skutecznej pomocy i doradzaniu wykonawcom ubiegającym się o udzielenie zamówienia publicznego, w tym w reprezentowaniu przed Krajową Izbą Odwoławczą
[Więcej >>>]

Zapytaj o ofertę

Obecna sytuacja wywołana pandemią koronawirusa COVID-19 spowodowała, że wielu przedsiębiorców ma problem z uzyskaniem zaświadczeń z Urzędu Skarbowego oraz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Jednocześnie w wielu postępowaniach zamawiający wymagają od wykonawców przedstawienia zaświadczeń z tych urzędów. Bez ich przedstawienia zamawiający stwierdzi, że wykonawca nie udowodnił, że nie zachodzą w stosunku do niego przesłanki wykluczenia. I w konsekwencji wykluczy wykonawcę z postępowania.

Na szczęście pojawił się ratunek umożliwiający wyjście z tej patowej sytuacji.

Różnica pomiędzy zaświadczeniem a oświadczeniem

Zanim przejdę do omówienia szczegółów warto w dwóch słowach wyjaśnić czym różni się zaświadczenie od oświadczenia. Ta wiedza przyda nam się do zrozumienia całego tematu.

Zaświadczenie to dokument (zazwyczaj wydany przez uprawniony organ), który potwierdza jakiś stan rzeczy.

Z kolei oświadczenie to oficjalna wypowiedź przedstawiająca czyjeś stanowisko (ale też dokument zawierający taka wypowiedź).

Zaświadczenie pochodzi więc od podmiotu niezależnego (na przykład właśnie od Urzędu Skarbowego).

Oświadczenie natomiast pochodzi od tej osoby, której dana okoliczność dotyczy (na przykład od przedsiębiorcy, który oświadcza, że nie zalega z płatnością podatków).

Opinia Urzędu Zamówień Publicznych

Urząd Zamówień Publicznych opublikował nową opinię prawną, która stanowi ratunek dla wielu przedsiębiorców, którzy chcą wziąć udział w postępowaniu przetargowym, ale nie mają aktualnych zaświadczeń i nie mogą ich uzyskać na czas.

Z pełną treścią opinii można zapoznać się pod >>tym linkiem.

Postaram się wyjaśnić w skrócie o co w niej chodzi.

Krótkie wyjaśnienie

Rozporządzenie w sprawie rodzajów dokumentów, jakich może żądać zamawiający od wykonawcy (czyli rozporządzenie wykonawcze do ustawy Prawo zamówień publicznych) wprowadza rozróżnienie na wykonawców „krajowych” i wykonawców „zagranicznych”.

Wykonawcy „krajowi” muszą przedstawić zamawiającemu odpowiednie zaświadczenia wydane przez Urząd Skarbowy, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, informacje z Krajowego Rejestru Karnego, i tak dalej. Nie ma przebacz – musi być zaświadczenie.

Nieco inaczej są traktowani wykonawcy „zagraniczni”. W ich przypadku należy sprawdzić, czy w kraju, w którym mają siedzibę, wydaje się analogiczne zaświadczenia.

Jeżeli wydaje się tam takie zaświadczenia – również muszą je przedstawić.

Jeżeli jednak w ich kraju żaden organ nie wydaje takich zaświadczeń, to wystarczające będzie, jeżeli złożą oświadczenie (czyli samodzielnie potwierdzą, że nie zachodzą w stosunku do nich poszczególne przesłanki wykluczenia). Istnieje jednak jeden ważny warunek. To oświadczenie musi być złożone w obecności jednej ze wskazanych w przepisie osób. Są to (1) notariusz, (2) organ sądowy, (3) organ administracyjny, (4) organ samorządu zawodowego lub gospodarczego.

To w sumie logiczne rozwiązanie. Skoro w ich kraju nie wydaje się zaświadczeń, to taki wykonawca nie mógłby w ogóle złożyć skutecznie oferty. A to stałoby w sprzeczności z zasadą równego traktowania wykonawców. Pozwolenie niektórym wykonawcom zagranicznym na złożenie oświadczenia w miejsce zaświadczenia pozwala wyrównać szanse.

Nie mam wątpliwości, że obecnie również w Polsce mamy do czynienia z brakiem wydawania zaświadczeń. To znaczy – formalnie takie zaświadczenia się wydaje. Jest na to odpowiedni przepis i odpowiednia procedura. Można złożyć wniosek.

Problem jednak w tym, że realnie te wnioski nie są rozpatrywane (a przynajmniej nie są rozpatrywane w czasie, który pozwoliłby wziąć udział w postępowaniu przetargowym).

Wydawać by się mogło, że w takiej sytuacji można zastąpić zaświadczenie oświadczeniem własnym.

W przepisie było jednak wprost określone, że zastąpienie zaświadczenia oświadczenia własnym dotyczy wyłącznie wykonawców zagranicznych. Nie było określone, że z takiej możliwości mogą również skorzystać wykonawcy krajowi.

Wystarczające będzie oświadczenie własne

Na szczęście w wydanej opinii Urząd Zamówień Publicznych uznał, że w drodze interpretacji możliwość zastąpienia zaświadczenia oświadczeniem własnym można „rozciągnąć” również na wykonawców z Polski.

Zdaniem UZP brak takiego „rozciągnięcia” spowodowałby, że wykonawcy z Polski byliby gorzej traktowani od wykonawców zagranicznych.

Przy okazji UZP wprost potwierdził, że z sytuacją, gdy „nie wydaje się dokumentów” mamy do czynienia także wtedy, gdy formalnie jest możliwość złożenia wniosku o wydanie dokumentu, ale realnie te wnioski nie są rozpatrywane (lub nie są rozpatrywane w czasie, który pozwoliłby wziąć udział w postępowaniu przetargowym). A z taką sytuacją mamy obecnie do czynienia w Polsce.

O czym należy pamiętać?

Pamiętać jednak należy o kilku ważnych rzeczach.

Po pierwsze, tak jak wyżej napisałem, oświadczenie musi być złożone w obecności jednej ze wskazanych w przepisie osób. Są to (1) notariusz, (2) organ sądowy, (3) organ administracyjny, (4) organ samorządu zawodowego lub gospodarczego.

W obecnej sytuacji najlepiej chyba udać się do najbliższego, pracującego w dobie koronawirusa, notariusza. Trzeba również pamiętać, że notariuszowi za jego pracę należeć się będzie wynagrodzenie.

Po drugie, dobrze wykazać zamawiającemu, że faktycznie nie jesteśmy w stanie uzyskać zaświadczenia z US/ZUS/KRK.

To podkreśla Urząd Zamówień Publicznych w swojej opinii. Wprawdzie UZP pisze, że obecne ograniczenia w działaniu organów państwowych jest faktem powszechnie znanym, to jednak każdy przypadek należy oceniać osobno.

Moim zdaniem, wystarczające będzie, jeżeli przedstawisz potwierdzenie, że wystąpiłeś do właściwej instytucji o wydanie zaświadczenia i pomimo upływu czasu nie masz do tej pory odpowiedzi. A w konsekwencji korzystasz z możliwości zastąpienia zaświadczenia oświadczeniem własnym.

Pamiętaj również, że gdy wszystko wróci do normy i urzędy znowu zaczną działać, tak jak trzeba, to ponownie właściwym będzie przedstawienie wyłącznie zaświadczenia z tego urzędu.

Zabytkowy wagon pociągu – z taboru Nowosądeckiego Stowarzyszenia Miłośników Kolei. To bardzo ciekawe doznanie odbyć podróż prawdziwym parowozem. To zdjęcie zrobiłem podczas przejazdu na trasie Chabówka – Nowy Sącz.

Podsumowanie

Jeżeli masz problem z uzyskaniem zaświadczenia z Urzędu Skarbowego, zaświadczenia z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych lub informacji z Krajowego Rejestru Karnego, to jeszcze nic straconego. Możesz w miejsce zaświadczenia, przedstawić oświadczenie własne. Oświadczenie musi być jednak złożone w obecności jednej z określonych osób (w chwili obecnej najlepiej żeby był to notariusz). Takie oświadczenie będzie równoznaczne z zaświadczeniem z urzędu.

Jednocześnie musisz wykazać, że faktycznie nie mogłeś uzyskać zaświadczenia z urzędu. Wystarczające będzie, jeżeli przedstawisz potwierdzenie, że wystąpiłeś do właściwej instytucji o wydanie zaświadczenia. I dodasz, że pomimo upływu czasu nie masz do tej pory odpowiedzi.

Takie rozwiązanie będzie działać przejściowo. Gdy urzędu zaczną znowu funkcjonować, to niezbędne będzie już przedstawienie zaświadczenia.

***

Inne artykułu związane z sytuacją z koronawirusem:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 668 501 984e-mail: dawid.pantak@legalkp.pl

Utrata wadium jest jedną z najdotkliwszych sankcji, jakie mogą spotkać wykonawców biorących udział w zamówieniach publicznych. Wydawałoby się, że projekt tzw. tarczy antykryzysowej powinien regulować tę kwestię.

Czas decyzji

Koronawirus wadiumObecnie wielu wykonawców będzie musiało podjąć decyzje, czy zawrzeć umowy po wygram przetargu. Duża liczba zamawiających właśnie teraz rozstrzygnęła postępowania, które toczyły się od np. grudnia zeszłego roku.

Wykonawcy, wiedząc jak wygląda obecnie sytuacja na rynku spowodowana koronawirusem, mogą ostatecznie podjąć decyzję, że nie podpiszą umowy. Braki towarów, wstrzymanie produkcji, problemy z pracownikami i łańcuchem dostaw… To wszystko powoduje, że wykonawcy mogą uznać, że nie są w stanie wykonać umowy. A w konsekwencji, że lepszą decyzją jest jej po prostu nie podpisywać.

Tym bardziej, że zgodnie z prawem są w gorszej sytuacji, niż przedsiębiorcy, którzy zawarli umowy już jakiś czas temu. Ci ostatni bowiem mogą liczyć na zgodę zamawiających na aneksowanie umów. Albo bronić się przed naliczeniem kar umownych poprzez powoływanie się na siłę wyższą. Wynika to z tego, że w momencie, kiedy podpisywali umowy, pandemii koronawirusa w Polsce nie dało się w żaden sposób przewidzieć.

[Poczytaj >>Koronawirus a umowy w zamówieniach publicznych (e-book)]

Wykonawcy, którzy teraz zdecydują się zawrzeć umowę, nie mają już tak komfortowej sytuacji. Przyjmuje się bowiem, że teraz znają już sytuację panującą na rynku. Jeżeli podpiszą umowę, to będzie to oznaczać, że są świadomi zagrożeń i mimo wszystko decydują się świadomie podjąć wykonania umowy.

W momencie składania oferty nikt nie przewidywał pandemii

Problem polega jednak na tym, że wykonawcy składali oferty i wpłacali wadia już jakiś czas temu. W przeważającej części przypadków w w tym czasie pandemii nie dało się przewidzieć.

Zgodnie z ustawą po wygranym przetargu mają prawo odmówić podpisania umowy. Konsekwencją tego jest jednak zatrzymanie wadium.

Taka sytuacja wydaje się być z punktu widzenia przedsiębiorców niesprawiedliwa. Odmowa podpisania umowy nie wynika bowiem z ich winy, lecz ze zmiany okoliczności.

Tymczasem nawet gdyby zamawiający rozumiał sytuację i chciał odstąpić od zatrzymania wadium, to zwyczajnie nie ma ku temu podstaw prawnych. Ustawa stanowi jasno, że zamawiający zatrzymuje wadium wraz z odsetkami, jeżeli wykonawca, którego oferta została wybrana, odmówił podpisania umowy w sprawie zamówienia publicznego na warunkach określonych w ofercie.

Nie ma od tej zasady żadnych wyjątków. Oddając wadium wbrew przepisom ustawy przedstawiciele zamawiającego narażają się na zarzut naruszenia dyscypliny finansów publicznych, a nawet postępowanie karne.

Warto przypomnieć, że wadium może wynosić do 3% wartości zamówienia. W przypadku przetargów na duże zamówienia są to naprawdę duże kwoty.

Labirynt w kukurydzy w Kurozwękach wraz z mapką do wyjścia (edycja 2017 – co roku jest inny labirynt). Odnalezienie się w tym labiryncie było i tak łatwiejsze niż odnalezienie się w obecnych przepisach koronawirusowych.

Co na to tarcza antykryzysowa?

Wydawać by się mogło, że w zaistniałej sytuacji ustawodawca powinien wyjść przedsiębiorcom na przeciw. Ustawodawca mógł wprowadzić rozwiązania chroniące wykonawców przed utratą wadium (w sytuacji gdy odmowa podpisania umowy jest spowodowana sytuacją wywołaną przez koronawirusa).

Okazją ku temu była tzw. tarcza antykryzysowa, która w nocy z czwartku na piątej została uchwalona przez Sejm i czeka na dalsze procedowanie (>>link).

Tymczasem projektodawcy zupełnie nie dostrzegają problemu. W projekcie tarczy antykryzysowej nie znalazła się bowiem żadna regulacja w tym zakresie.

Oznacza to, że wykonawca, który w najbliższych dniach odmówi zawarcia umowy z zamawiającym po wygranym przetargu z uwagi na siłę wyższą wywołaną koronawirusem i tak straci wadium.

***

Inne artykułu związane z sytuacją z koronawirusem:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 668 501 984e-mail: dawid.pantak@legalkp.pl

Wielu zamawiających zadawało sobie pytanie, czy w obecnej sytuacji może zakupić sprzęt elektroniczny (np. laptopy), które umożliwiłyby pracownikom pracę zdalną w domu (zamiast przychodzenia do biura) bez stosowania przepisów o zamówieniach publicznych.

Wątpliwości z tym związane wynikały z nieprecyzyjnego sformułowania przepisu spec-ustawy.

W końcu głos w tej sprawie zabrał Urząd Zamówień Publicznych.

Ale po kolei.

Historia

Kiedy tylko pojawiło się w Polsce ryzyko wystąpienia koronawirusa (czyli na samym początku marca), rząd uchwalił spec-ustawę, która miała za zadanie złagodzić część prawnych obostrzeń. „Liberalizacja” przepisów objęła również zamówienia publiczne.

Zgodnie ze spec-ustawą zamawiający może zawrzeć umowę bez przeprowadzenia postępowania dotyczącą towarów lub usług niezbędnych do przeciwdziałania koronawirusowi, jeżeli zachodzi wysokie prawdopodobieństwo szybkiego i niekontrolowanego rozprzestrzenia się choroby lub jeżeli wymaga tego ochrona zdrowia publicznego.

Nikt nie miał wątpliwości, że na podstawie tego przepisu szpitale mogą kupować wyroby medyczne, takie jak na przykład maseczki, czy testy do diagnozy koronawirusa.

Co ze sprzętem komputerowym?

Problem pojawił się jednak ze sprzętem komputerowym.

Obecnie, kto tylko może stara się pracować zdalnie z domu. To minimalizuje ryzyko zarażenia i dalszego rozpowszechniania się wirusa.

Wielu pracowników zatrudnionych w instytucjach, które muszą stosować prawo zamówień publicznych, pracowało na co dzień na komputerach stacjonarnych. Komputery stacjonarne, z oczywistych względów, trudno zabrać tak po prostu ze sobą do domu. Trzeba ze sobą taszczyć jednostkę centralną, komputer, myszkę, klawiaturę. To wszystko dużo waży.

Zupełnie inaczej jest z laptopem. Zamykamy klapę, bierzemy pod ramię i idziemy pracować do domu.

W związku z zaistniałą sytuacją wiele instytucji chciało zakupić dla pracowników laptopy.

Powstało jednak pytanie, czy można to zrobić bez przeprowadzenia przetargu?

Wątpliwości

 Przepis spec-ustawy w tym zakresie jest niejednoznaczny.

Brzmi on dokładanie tak:

Do zamówień, których przedmiotem są towary lub usługi niezbędne do przeciwdziałania COVID-19, nie stosuje się przepisów ustawy z dnia 29 stycznia 2004 r. – Prawo zamówień publicznych (Dz. U. z 2019 r. poz. 1843), jeżeli zachodzi wysokie prawdopodobieństwo szybkiego i niekontrolowanego rozprzestrzeniania się choroby lub jeżeli wymaga tego ochrona zdrowia publicznego.

I powstaje pytanie – czy laptop przeciwdziała COVID-19? Czy istnieje prawdopodobieństwo szybkiego i niekontrolowanego rozprzestrzeniania się choroby / wymaga tego ochrona zdrowia publicznego?

Z jednej strony – tak.

Jeżeli pracownik będzie pracował z domu korzystając z laptopa (zamiast przyjść do biura), to jest dużo mniejsze ryzyko, że kogoś zarazi (albo sam się zarazi). A w konsekwencji zapobiega to rozpowszechnianiu się koronawirusa.

Wątpliwości było jednak co niemiara.

Głos zabiera Urząd Zamówień Publicznych

W końcu głos zabrał UZP.

Wydał krótką opinię prawną, z którą możecie zapoznać się tutaj [>>Komunikat w sprawie art. 6 tzw. ustawy o COVID-19].

UZP, jak to zwykle bywa, jest bardzo ostrożny w wydawaniu sądów. Nie udziela jednoznacznej odpowiedzi. W każdym przypadku wymaga, żeby zamawiający sam we własnym zakresie przeprowadził analizę konkretnej sytuacji.

Generalnie jednak daje zielone światło do zakupu bez zastosowania ustawy sprzętu elektronicznego, który jest niezbędny dla pracowników do pracy zdalnej.

W Kurozwękach znajduje się jedyna w Polsce hodowla bizonów amerykańskich. Na zdjęciu jeden z przedstawicieli stada. 

Podsumowanie

Jeżeli zamawiający musi kupić sprzęt elektroniczny, który posłużyć ma pracownikom do pracy zdalnej, to generalnie może obecnie takiego zakupu dokonać bez stosowania ustawy prawo zamówień publicznych.

Zawsze trzeba jednak dokładanie przeanalizować konkretną sytuację.

Nie będzie na przykład możliwy zakup bez zastosowania ustawy, jeżeli zamawiający chce kupić laptopy „na zapas”

***

Inne artykuły związane z sytuacją z koronawirusem:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 668 501 984e-mail: dawid.pantak@legalkp.pl

Dzisiaj udzieliłem wywiadu (w formie podcastu) dla portalu „Koronawirus i biznes”. Gospodarzem podcastu jest Rafał Chmielewski. Wspólnie rozmawialiśmy na temat sytuacji zamawiających i wykonawców w zamówieniach publicznych w kontekście tzw. tarczy antykryzysowej.

Podcastu możesz przesłuchać poniżej:

Serdecznie zapraszam Cię do wysłuchania podcastu, jak również do odwiedzenia serwisu „Koronawirus i biznes„, na którym znajduje się mnóstwo informacji na temat obecnej sytuacji gospodarczej w kraju oraz możesz posłuchać wywiadów z prawnikami komentującymi aktualną sytuację prawną.

Udanego słuchania oraz lektury!

Inne artykuły związane z sytuacją z koronawirusem:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 668 501 984e-mail: dawid.pantak@legalkp.pl

Wczoraj pojawił się projekt nowelizacji spec-ustawy o koronawirusie, która zawiera rozwiązania nazywane przez nasz rząd „tarczą antykryzysową”. Tarcza antykryzysowa zawiera również rozwiązania w zakresie zamówień publicznych. Jakie dokładnie są to rozwiązania i co zmienią w sytuacji wykonawców i zamawiających?

E-book „Koronawirus a umowy w zamówieniach publicznych

W pierwszej kolejności chciałbym żebyś wiedział, że jakiś czas temu przygotowałem e-book „Koronawirus a umowy w zamówieniach publicznych”. W tym e-booku dokładnie opisałem jak wygląda sytuacja, gdy wykonawca ma trudności z realizacją umowy z powodu pandemii COVID-19.

Z e-bookiem możesz zapoznać się pod tym linkiem [>>Koronawirus a umowy w zamówieniach publicznych”]

Gorąco Cię do niego zachęcam.

Wpis, który właśnie czytasz, jest po prostu uzupełnieniem tego e-booka.

To tylko projekt

Musisz również wiedzieć, że wszystko to, o czym będę teraz pisał, to jest na razie tylko projekt ustawy. Oczywiście, przy obecnej sytuacji projekt zostanie uchwalony tak szybko, jak to tylko możliwe. Myślę, że jest to kwestia kilku dni.

Może się jednak zdarzyć, że rozwiązania zawarte w ostatecznie uchwalonej ustawie będą się różnić od rozwiązań, które mamy obecnie w projekcie.

Jeżeli tak będzie, to na pewni napiszę o tym na blogu.

Aha – z projektem ustawy możecie zapoznać się pod tym [>>LINKIEM].

A teraz już do rzeczy.

Tarcza antykryzysowa – założenia

W e-booku „Koronawirus a umowy w zamówieniach publicznych” zwróciłem uwagę na dwa najważniejsze problemy.

Pierwszy problem dotyczył tego, że wykonawca w związku z pandemią koronawirusa nie będzie mógł wykonać właściwie umowy, a w konsekwencji zamawiający będzie mógł obciążyć go karami umownymi. Drugi problem, to kwestia tego, czy zamawiający i wykonawca mogą zmienić umowę, jeżeli już dzisiaj wiedzą, że w związku z koronawirusem wykonanie umowy zgodnie z jej pierwotną treścią nie będzie możliwe.

Dobra wiadomość jest taka, że projekt ustawy porusza oba te problemy.

Zła wiadomość jest jednak taka, że…

…nic nowego pod słońcem

Regulacje zawarte w projekcie nie wnoszą w zasadzie nic nowego do sprawy. W mojej ocenie stanowią one w zasadzie jedynie powtórzenie (czy będąc ścisłym – ponowne rozpisanie) kwestii, które i tak wynikają z kodeksu cywilnego, czy prawa zamówień publicznych.

Innymi słowy, gdyby tarcza antykryzysowa w zakresie zamówień publicznych w ogóle nie została uchwalona, to moim zdaniem sytuacja pozostałaby bez zmian.

To, że problemy związane z koronawirusem mogą zostać uznane za siłę wyższą, a w konsekwencji wykonawca nie może ponosić za nie odpowiedzialności (w tym odpowiedzialności z tytułu kar umownych) wynika już z przepisów kodeksu cywilnego. Możliwość aneksowania umów w nadzwyczajnych, niemożliwych do przewidzenia sytuacjach wynika również wprost, tyle, że z prawa zamówień publicznych.

Nie mamy żadnych rewolucyjnych nowych rozwiązań.

Jedynym plusem jest to, że projekt ustawy „tarcza antykryzysowa” mówi wprost i dosłownie zamawiającym, że w obecna sytuacja jest na tyle poważna, że mają możliwość sięgnięcia po wyżej wskazane instytucje.

Bez takiej wprost i dosłownej informacji duża część zamawiających bałaby się zarzutu naruszenia dyscypliny finansów publicznych (i odpowiedzialności karnej). Takim naruszeniem jest na przykład właśnie odstąpienie od naliczania kar umownych, pomimo tego że umowa dawała zamawiającemu takie prawa. Zamawiający może bać się, że kontrolujący uznają, że nie było podstaw do odstąpienia od kary umownej… I że „bezpieczniej” będzie jednak naliczyć karę umowną i później ewentualnie przegrać w sądzie. Wiem, że to nielogiczne, ale taki jest tok myślenia części (bardziej bojaźliwych) zamawiających.

Pod tym względem rozwiązanie zaproponowane przez rząd zdaje egzamin – zamawiający mają jasny sygnał, że mogą odstąpić od naliczania kar umownych i aneksować umowy.

Dowody, dowody i jeszcze raz dowody

W e-booku doradzałem przedsiębiorcom, żeby jak najszybciej zaczęli zabezpieczać odpowiednie dokumenty, które będą poświadczać trudności związane z realizacją umowy.

I ta porada pozostaje w całości aktualna.

Według projektu należy niezwłocznie poinformować drugą stronę umowy o trudnościach wywołanych przez COVID-19 oraz załączyć odpowiednie oświadczenia lub dokumenty.

Dlatego tak ważnym jest, żeby na bieżąco zbierać wszystkie dokumenty oraz przedstawiać je zamawiającemu.

Bez tego nie ma co liczyć na odstąpienie przez zamawiającego od naliczenia kary umownej, czy aneksowanie umowy.

Brak automatyzmu

Z największą krytyką projekt spotkał się w związku z tym, że nie przewiduje automatyzmu. Zamawiający ma prawo odstąpić od naliczenia kar umownych, ale nie musi tego robić.

Wszystko zależy więc tak naprawdę od  dobrej woli zamawiającego.

W przypadku jej braku, wykonawcy pozostaje tylko czekać na pozew i w sądzie bronić swoich praw.

Mam nadzieję, że ta regulacja zostanie zmieniona jeszcze przed jej uchwaleniem.

Młyn Kołaczew w Złotym Potoku. Pozostaje mieć nadzieję, że pandemia koronawirusa w końcu się zakończy i będzie można wrócić do podróży po ciekawych miejscach w Polsce…

Tarcza antykryzysowa – podsumowanie

Z rozwiązaniem pod tytułem tarcza antykryzysowa wszyscy wiązali duże nadzieje. W tym również przedsiębiorcy, którzy mają problem z wykonaniem umów zawartym w reżimie zamówień publicznych. Dobrze, że poznaliśmy w końcu projekt ustawy. Nie jest on jednak do końca tym, na co wszyscy czekali.

Wykonawcy, którzy wpadli w problemy, mają narzędzia prawne, żeby spróbować z problemów wybrnąć. Sęk w tym, że te narzędzia istniały już wcześniej. Po spec-ustawie uchwalanej w takich okolicznościach wszyscy oczekujemy czegoś więcej niż powtórzenia dotychczasowych rozwiązań.

Na ten temat udzieliłem również wywiadu dla portalu „Koronawirus i biznes„. Wywiadu może posłuchać pod tym linkiem [>>Zamówienia publiczne w projekcie tarczy antykryzysowej – wywiad dla portalu „Koronawirus i biznes”]

Jeżeli masz problem z realizacją umowy wynikający z pandemii koronawirusa – skontaktuj się ze mną. Razem zastanowimy się, co można w tej sytuacji zrobić.

Inne artykuły związane z sytuacją z koronawirusem:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 668 501 984e-mail: dawid.pantak@legalkp.pl